Mierz siły na zamiary!

To tekst, który przewija się gdzieś w tle od miesięcy.
Wiara osłabła, a każda moja próba zdobycia niepodległości kończy się litościwym potakiwaniem i tytułowym tekstem.

Od zawsze stawiałam sobie poprzeczkę wysoko. Chorowanie mnie nie złamało. Mam w sobie jeszcze większy zapał i apetyt na życie.
Czuję, że gdybym nie postawiła sobie celów, nie odświeżyła marzeń, nie odkurzyła listy do zrobienia poddałabym się dawno temu.

A tak - jestem.
Bez względu na stan, poprzeczkę mam nadal wysoko zawieszoną.
Ale jak to w życiu bywa, bez porażek się nie obędzie.
Staram się zrobić wtedy wszystko, żeby nie ściągnęły mnie w dół.

Krzyczę,
płaczę,
trzaskam drzwiami,
milczę,
aż w końcu odpuszczam, zbieram cztery litery i idę dalej.

Czasem wszystko rozbija się o banalne rzeczy- jak dzisiejsza porażka zakupowa. Tak bardzo chciałam poczuć się normalnie, że zaciągnęłam M. do Rossmanna na zakupy licząc, że o tej porze nie będzie tłumu. Weszłam do sklepu, udało mi się wrzucić do koszyka lakier do paznokci ...i wyszłam. Z poczuciem goryczy, że to jeszcze nie ten etap.
Cóż, od godziny próbuję zrobić zakupy przez Internet, ale serwer mi tego nie ułatwia!

Czasem chodzi o coś więcej, niż tylko pójście do sklepu. Jak choćby o postępy w rehabilitacji, które nie idą po mojej myśli, po myśli rehabilitanta, po niczyjej myśli....no może z wyjątkiem ZUSu, ale o tym przekonam się niebawem! ;)

Kiepska jestem w szacowaniu sił. Zamiar jest dla mnie istotniejszy.
I nie chcę z niego rezygnować mimo, że niepowodzeniami mogłabym wybrukować długą drogę.

Nadal ćwiczę swoją cierpliwość, jak gdyby było wiadome, że ta cecha wymaga u mnie nakładu pracy.

*************************
Jestem już za połówką rehabilitacji. W planach mamy jeszcze kilka serii. Może ta enta przyniesie jakiś efekt?
Audiolog nie wniósł dzisiaj niczego nowego do mojego życia, z wyjątkiem kolejnej porcji tabsów na miesiąc.
Neurolog z pewnością już czeka na spotkanie ze mną - zabawiam ją zazwyczaj około 40 minut ku uciesze innych pacjentów, rzucających mi zabójcze spojrzenia po wyjściu z gabinetu.
A onkolog?  Urlopuje się i moje spotkanie z nią przesunęło się na początek maja.
Życie w błogiej nieświadomości jest takie....ryzykowne.

zamiar - siła - moc


***********************************
Przypominam o zbiórce dla Bogusi!!

POMAGAM - KLIK


69 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Hej hej! :)
      Już po pracy? Żyjesz?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. A kiedy możesz sobie zrobić wolne?

      Usuń
  2. Taka scenka. Ojciec (okolo 80tki) pomaga a przynajmniej mu sie wydaje, ze pomaga synowi malowac dom. W pewnym momencie trzeba sie wydostac na dach przez calkiem nieduze okienko, wiec starszy pan ochoczo zglasza chec. Syn oczywiscie oponuje, ale akurat w tym momencie dzwoni telefon, wiec po stanowczym NIE przechodzi do drugiego pokoju przeprowadzic rozmowe. Wraca i zastaje ojca doslownie oprawionego w ramy okienne, starszy pan utknal w polowie drogi i ani w lewo ani w prawo. Oczywiscie z pomoca syna udalo sie go wciagnac z powrotem do pokoju. Na koniec starszy pan stwierdza "wiesz w moich myslach juz bylem po tamtej stronie".
    Historia autentyczna, ktora przydarzyla sie naszemu znajomemu i jego ojcu.
    Jak chorowalam to wlasnie czesto czulam sie jak ten ojciec, w moich myslach, planach i zamiarach juz bylam po tamtej stronie. A tymczasem tkwilam w miejscu...
    Niestety czasem tak trzeba i nie ma na to rozwiazania ani lekarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem taka "hej, do przodu". ;) Ale to co się teraz dzieje, to ważna lekcja dla mnie!
      Jak już wspomniałam- ćwiczę się w cierpliwości.

      Usuń
    2. Zycie to jedna wielka lekcja i zawsze uczy nas tego w czym jestesmy slabi. Mnie tez ciagle uczy cierpliwosci, bo zawsze zylam w mysl zasady ze "przedwczoraj to juz za pozno".

      Usuń
    3. Nie znałam tego powiedzenia, ale jeszcze niedawno jota w jotę opisywało mnie!

      Usuń
    4. Star, identyczną sytuację mielismy w akademiku:)

      Usuń
    5. Kto utknął w oknie???!?!!

      Usuń
    6. Kolega o pseudonimie Kojot, to było okienko w drzwiach, w które wskoczył szczupakiem i utkł:p
      Ignorowaliśmy go przez godzinę co najmniej:D

      Usuń
    7. Studencka solidarność! :D ;PP

      Usuń
  3. ciągle powtarzam, że pierwsza rzecz, której się w chorobie nauczyłam to cierpliwość
    nie rozumiem ludzi awanturujących się w poczekalniach lekarskich ( mówie o normalnej służbie zdrowia)

    no i ja też bym wolała, żebyś był a po wizycie u onkologa:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poczekalniach zawsze mam ubaw z tych awantur! :D
      Serio! Co się tam wyprawia!
      I nagle wszyscy jacyś zdrowsi i silniejsi i głośniejsi jak trzeba się dopchać do gabinetu! ;P

      Też mi nie w smak ten odległy termin!

      Usuń
  4. Juz widze te zabojcze spojrzenia pacjentow w poczekalni ;)
    Lailus trzymam kciuki za szybki zwrot akcji.Niech rehabilitacja przyniesie dobre efekty:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnią mi się po nocach!! :P

      A jak Twoje postępy medyczne?

      Usuń
    2. Dzis zaliczylam kolejna wizyte,na ktorej pani doktor skrytykowala postepowanie swojego kolegi ortopedy.Mam pilne skierowanie do neurologa.Termin na 19 maja.
      Za tydz.prywatnie rezonans,bo na NFZ jest na lipiec.

      Usuń
    3. Też mi się wydaje, że ten ortopeda minął się z powołaniem!
      Maj to i tak odległy termin, bo powinnaś to mieć załatwione już dawno, ale wszyscy wiemy jak działa nasz system. Czekamy w takim razie Martuś!

      A jak samopoczucie?

      Usuń
    4. Spoko☺
      Byl kryzys,wscieklosc,lzy...
      Wzielam sie w garsc.Przeciez moglo byc gorzej,prawda?
      Jeszcze poszaleje kiedys na quadach i crossach.Trza byc tfardym,a nie mietkim😉

      Usuń
    5. Żeby tylko na quadach i crossach!
      Nie widzę Cię siedzącej w domu przed tiwi, więc innych scenariuszy niż wyzdrowienie nie zakładam! :)

      Usuń
    6. Mowisz,ze nie tylko quady i crossy?To nastawiam sie jeszcze na slonia😉
      Dziekuje za wiare w moje wyzdrowienie:***
      No i jeszcze wspolna podroz po USA na nas czeka☺

      Usuń
    7. Cały czas o tym pamiętam! 😊
      Musimy znaleźć takie miejsce gdzie są góry i morze w jednym miejscu 😄

      Usuń
    8. Zapytamy Loli😄

      Bedzie nasza przewodniczka😉

      Usuń
    9. Racja!!! Przecież mamy znajomości w Juesej!! 😊

      Usuń
    10. Oj Ewerestu nad morzem nie mamy. :( :P

      Usuń
    11. Lola to zacznij szukać czegoś na wzór Everestu! 😜😜

      Usuń
    12. Lola buduj gore!
      Laila,Szejk w Dubaju potrafi to nasza Lola tez,prawda?😜

      Usuń
    13. Lola, wierzymy w Twoje umiejętności!!!!😃😃

      Usuń
    14. Spoko :PP
      Mierze sily na zamiary. ;))

      Usuń
    15. Tylko dobrze zmierz! NIe pomyl się w obliczeniach! ;P

      Usuń
    16. I zamiast Ewerestu wyjdzie mi hulajnoga. :P

      Usuń
    17. Hulajnoga!!!????
      To chyba zrobiłaś duży błąd w obliczeniach! :PP

      Usuń
    18. Lola nie strasz,bo Laila nie pojedzie:p
      Zamiast tej hulajnogi moze Ci wyjdzie duuza butelka wina? :p

      Usuń
    19. Muszę przyznać, że wino stanowi dużś pokusę!! 😉😉

      Usuń
    20. :PP
      To mozecie juz sie pakowac.
      Wino czeka! :P

      Usuń
    21. W takim razie lecimy!!!! 😜😜

      Usuń
  5. Ale lakier masz! Nie szlas wiec na darmo. ;)
    Jaki kolor?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie mam! Odłożyłam! 😜
      Czekam na dostawę po zakupach w necie! 😜

      A kolor śliwkowy i brudny róż ☺

      Usuń
    2. Odlozylas!? :PP
      O, to ladny. :)

      Usuń
    3. Nie chciało mi się stać w kolejce z jednym lakierem 😜

      Usuń
    4. podobno dantejskie sceny się rozgrywały!

      Usuń
    5. Pojechałam tam koło 12-13, do rossmana, który na co dzień nie jest oblegany!
      I nie był....z wyjątkiem półek z kolorówką! ;P

      Usuń
  6. jak byłam przedstawicielem to dopiero były awantury!
    w Puławach wchodziłam do gabinetu a moja spódnica na gumie szła do tyłu ciągnięta przez starszego pacjenta:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj musiało się dziać!!
      A jeszcze młody, rześki wygląd "pacjentki" dodał pikanterii!! 😄

      Usuń
    2. Repo uważaj co piszesz bo nie panuje nad pęcherzem!!😄😄😄

      Usuń
  7. Lailuś,na wszystko przyjdzie czas i na samodzielne stanie w kolejkach w Rossmanie także:-)
    Znowu,to o czym napisałaś przypomniało mi zachowanie mojej Mamy....Nigdy sie nie poddawała,milion razy Ją podziwialam,wiedząc ze jest schorowana,potrafila pojechac na zakupy,cos ugotowac, dla każdego miec mile słowo...Miala niemal 77 lat a energii często dużo wiecej ode mnie.....(pomijam te ostatnie tygodnie przed Odejściem)
    Kiedy miala operację na serce,juz w niedługim czasie (pomimo naprawdę kiepskiego samopoczucia)chciała wrócić do pracy...Te stawiane"poprzeczki"pomagaly Jej żyć.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czego to doszło?? Żeby mi się chciało w kolejkach stać!!! 😜

      Widać, że Twoja Mama była cudownym Człowiekiem!!!

      Usuń
    2. Czasami człowiek w niezwykłych "okolicznosciach przyrody"zaczyna tęsknić za dziwnymi rzeczami :-)

      Fakt,Mama byla cudownym człowiekiem......

      Usuń
    3. Właśnie tak jest!!!! Kto by pomyślał, że marzeniem będzie wyjście choćby do spożywczaka!!😄😄

      Usuń
    4. Albo atrakcją dnia stanie sie wycieczka do piekarni :)
      (miałam tak jeszcze niedawno...kiedy jakimś cudem ktos mi zostal na chwilkę przy Bubu)

      Usuń
    5. pamiętam jak mi o tym pisałaś! ;*

      Usuń
  8. Do MELI
    CZY TOBIE POCZTA SZWANKUJE????Wrrrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  9. A teraz pora na kawę
    Dla Gospodyni,aby stosowala temat postu w swym życiu,dorzucam super kawkem
    ☕🌹
    Dla czytaczek :-)
    ☕☕☕☕☕☕☕☕☕☕☕☕
    Meluś,a Ty dalej kawy nie pijesz?
    Masz tu herbatkę rooibos 🍵

    Żyrafko 🍫 i ☕
    Iza 🍫☕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę kawkę i lecę!! Dzisiaj intensywny dzień :neurolog, rehabilitacja i próba przed nagraniami, a migrena kręci sięw pobliżu!

      Usuń
    2. Ja tez biore kawke i probuje cos popracowac.
      Migrenom mowimy juz STOP!

      Usuń
    3. Owocku, kawy nie pije juz prawie rok
      I dobrze mi z tym 😉
      Przestał mnie bolec żołądek o dziwo 😄

      Usuń
  10. Piszesz o rehabilitacji, ze nie robisz takich postepow jak bys chciala, czasami tak jest ze nie mozna przyspieszyc, najwazniejsze nie zniechecac sie, no i cierpliwosc. A czy mozesz cos robic sama w domu zeby pomoc tej rehabilitacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed operacją przeszłam kilkadziesiąt serii rehabilitacji, jakoś miałam nadzieję, że teraz szybciej drgnie, zwłaszcza, że to już 5 miesiąc.
      Niestety nic nie mogę robić w domu ze względu na ciągle duży zakrzep i utrzymujące się zawroty głowy! 😒

      Usuń
    2. Wspolczuje, nie mam pojecia jak lekarze pomagaja z zakrzepami, chyba bierzesz na to jakies leki. Kiedy bylam dlugo w szpitalu mialam jakies zakrzepy ale podobno same znikaly. Czasami dluzej zajmuje poprawa zdrowia, ja po chemioterapii caly rok dochodzilam do siebie.

      Usuń
    3. Tak, biorę leki przeciwzakrzepowe, niestety zakrzep był tak duży, że organizm sobie z nim nie poradził i duża część została! Być może trzeba go będzie usunąć chirurgicznie i założyć stent. Skutki pierwszej chemii i naświetlań odczuwam do dziś.

      Usuń
  11. No z tą cierpliwością to wciąż człek na bakier...bo wyrywny jest. I ćwiczy całe życie, bo życie ćwiczy jego.
    Laila, pewnie to znasz aż za dobrze: zamykasz oczy wieczorem snując co jutro zdziałasz, nadchodzi jutro a tu dooopa do kwadratu! I złość na siebie, że nie dałaś rady. Zwykłe rzeczy są nie do osiągnięcia, szczególnie jak się skumulują.
    Ale w tym najważniejsza jest psychika, gdy fizyczność szwankuje. Gorzej jak niezależnie od ciebie- leki- powodują, że powoli wkrada się depresja. Walczysz na dwa fronty...ech.
    Dasz radę, bo masz cel!
    Bużka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doopa do kwadratu to hasło przewodnie ostatnich dni! ;)
      Depresja..ech.
      Mnie leki na razie tylko przymulają, odbierają mi zdolność koncentracji, ale optymizm zachowuję, w miarę możliwości.

      Ściskam Cię mocno!
      Wiem, że Ty też dasz radę!

      Usuń
  12. Dzień dobry dziewczynki ❤
    Miłego dnia! 😃
    Ja sobie jeszcze leże w lozeczku
    Dawno Izki nie widziałam 😞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry!!! 😊😊
      Niewyspałam się dzisiaj!
      Ale już wstałam z łóżeczka! 😜😜

      Iza jest -tylko że duchem z nami☺

      Usuń
    2. Ja jeszcze trochę poleze 😉

      Usuń

Copyright © 2014 Kreatorka Szczęścia , Blogger