środa, 28 września 2016

Rzucam wszystko...

...i jadę w Bieszczady.

Tym razem bez entuzjastycznych spazmów.
Dużo spraw spadło mi na głowę jednocześnie.
Nie wszystkie ogarniam.
Mój permanentny entuzjazm gdzieś się ulotnił.

Mam nadzieję, że tylko chwilowo,
bo nie poznaję sama siebie...

Ale...
Góry zawsze były dla mnie lekiem na całe zło.
Dawały mi ukojenie,
zmieniały perspektywę,
pozwalały znaleźć rozwiązania różnych sytuacji.

Wierzę, że i tym razem tak będzie!
Wysiądę z samochodu,
włożę treki na nogi, dla towarzystwa wezmę kijki i...
świat się zmieni,
a czarna dziura, w której się chwilowo znalazłam,
nabierze jaśniejszych barw.

Przez myśl przeszedł mi nawet pomysł zamknięcia się z samą sobą w domu.
Tylko, co by to dało?
Niewiele, może nawet nic.
Więc kopię się w zadek powtarzając jak mantrę,
że kapitan schodzi ze statku ostatni,
a do tego momentu jeszcze daleka droga.
Jest o co zawalczyć, jest po co wracać na miejsce, jest po co przejmować ster!
Więc walczę...

Poślijcie trochę mocy, żeby kręgosłup zniósł to, co mam w zamiarze mu zaserwować! :)

niedziela, 25 września 2016

Amelka potrzebuje pomocy!

Macie ochotę zrobić dzisiaj coś dobrego?
Jest okazja!

Amelka.
Mała, niewinna, dziewczynka, nie do końca świadoma dramatu jaki przeżywają jej rodzice.
Bohaterka bez zbroi, za to z walecznymi ludźmi u jej boku.
Ludźmi pełnymi nadziei, że uda się wygrać nierówną walkę z przeciwnikiem, który jak tchórz zaatakował bezbronne dziecko, zamiast znaleźć sobie przeciwnika równego sobie.

Takich dzieci jak Amelka jest mnóstwo.
Niestety, większość z nich musi szukać nadziei poza granicami naszego państwa, co jak wiemy związane jest często z ogromnymi kosztami.

Nie bądź obojętny.
Nie ograniczaj się tylko do powiedzenia " będzie dobrze" - jasne, że i to się przyda!
Ale przyda się też każdy grosz - dosłownie GROSZ, który zbliży Amelkę i inne dzieci do
szansy doświadczenia pierwszej miłości w szkole,
szansy zostania kiedyś rodzicem, odkrywcą, policjantem, pilotem...
kim tylko zechce.
Pamiętaj, że dobro powraca! :)

Dzisiaj wybieramy się na koncert organizowany specjalnie dla Amelki.
M. gra, my z Idzią dorzucimy coś do skarbonki.
Jeśli ktoś ma ochotę - zapraszam!

Szczegóły znajdziecie tu: Koncert dla Amelki

czwartek, 22 września 2016

Najprostsze prawdy...

...to zazwyczaj te najważniejsze.

Jedną  z nich jest ta, że szewc na boso chodzi!

Od kilku lat zawodowo i prywatnie zajmuje się coachingiem, rozwojem osobistym, budowaniem swojego "ja". Jestem przekonana, że doświadczenia z tym związane nauczyły mnie radzić sobie w trudnych sytuacjach, mobilizować się do działania i..widzieć szklankę do połowy pełną.

Dzisiaj brałam udział w szkoleniu, które przypomniało mi jak wiele jeszcze mogę zrobić sama dla siebie i...dla innych.  Jak fajnie jest dawać, bez oczekiwania zwrotu.
Dobro zawsze wraca...samo...w różnej postaci.
Nie trzeba mu się non stop przypominać!

Dzisiejsze doświadczenie zapamiętam na długo. Będę do niego wracać kiedy dopadnie mnie chandra i niepewność. Wiem, że zadziała!

Więc.....
Chciałabym, żebyście się stali częścią tego doświadczenia. Niech dobro idzie w świat. :)

Ćwiczenie nie jest trudne, a może dać drugiej osobie wiele radości. Powiedz dziś komuś:

"Lubię Cię za..."
"Podziwiam Cię za..."
"Szanuję Cię za..."  idt.

"Dzięki temu..."
"Daje mi to...".

******************

"Drodzy Czytelnicy lubię w Was poczucie humoru. Podziwiam za bezinteresowność i wsparcie jakim obdarzacie każdą potrzebującą osobę.
Dzięki Wam mam siłę na uśmiech ,nawet wtedy, gdy jest naprawdę ciężko!!!"

wtorek, 20 września 2016

Zdarzyło się...

...wiele rzeczy w minionym tygodniu.
Takich, na  których myśl jeży mi się włos na głowie.

Z jeszcze większym przerażeniem obserwuje,
jak brakuje w naszym państwie instrumentów
do chronienia ofiar przemocy.
Tym bardziej irytuje mnie fakt,
że istnieją paragrafy na pijanych rowerzystów,
którzy wypełniają po brzegi polskie więzienia,
a nie istnieją na domowych katów wykańczających psychicznie swoje ofiary!

Trudno mi wyobrazić sobie taki stan,
w którym boisz się postawić nogę za próg swojego domu,
spokojnie przespać noc,
wreszcie odejść.

Może gdyby państwo sprawniej karało takich zwyrodnialców,
szybciej separowało od ofiar,
zamiast zmuszać ich do trwania w takim stanie,
albo ucieczki z własnych domów,
więcej osób byłoby skłonnych zmienić swoje życie,
na lepsze,
wolne od kata,
na które przecież zasługują.

Niestety...
I wkurza mnie ta ślepa uliczka, z której trudno znaleźć wyjście...

***************

A oprócz tego fejsbuczek przypomniał mi dzisiaj moje ubiegłoroczne pląsy po Orlej Perci.
W tym roku ta przyjemność mnie ominęła.
A szkoda!

Nie pozostało mi nic innego jak zaplanować coś podobnego na przyszły rok :)










środa, 14 września 2016

Mniej mnie...

...o kilka kilogramów- i na to absolutnie nie narzekam! :)
Ciągle jest co gubić.

Ale mniej mnie też tu- w tym moim skrawku świata,
mniej mnie towarzysko.

Głowa pęka regularnie od tygodnia z mniejszą lub większą siłą.
Nie daje spać, nie daje pracować, uodporniła się na przeciwbóle.
Ratuje mnie tylko sen.
Ale tego też nie ma za wiele,
bo ból łazi  po kościach.

Przekręcam się z boku na bok,
przykrywając łeb poduszką żeby odciąć inne bodźce -
i tak próbuję przetrwać.

Humor wisielczy.
Wiele się na to złożyło.
Wyrzucam słowa jak z karabinu,
a i tak nie przynosi to ulgi.

To nic.
Poczekam.
Jest dołek.
Musi przyjść i górka.


niedziela, 11 września 2016

Nie mam słów.

Niektórzy nigdy nie dorastają.
Nie pomaga upływający czas,
zdobyte doświadczenia.
Bo niby jak mają pomóc skoro nie stać ich na refleksję?!

Rośnie ciało,
powłoka,
naciąga się skóra,
coraz bardziej poszarpana bruzdami,
a rozum stoi w miejscu.

Jak się okazuje
za wiekiem nie idzie mądrość,
za empirią - wnioski,
za argumentami- zmiana,
za myślą - postęp.

Dzisiaj, boleśnie się o tym przekonałam.
Nie pierwszy raz.
Kolejny.
Z pewnością nie ostatni...

***************
Samotnie mi , bo M. wyjechał.
I smutno- bo w kochane góry.

czwartek, 8 września 2016

Festiwal Smaku

...właśnie się dzieje.
W Lublinie.

Postanowiliśmy zaspokoić zmysły,
racząc się bałkańskimi smakołykami.
I nie tylko bałkańskimi.
Przemiły Hiszpan swoim sympatycznym wyglądem,
zapachem potraw i...sangrią również przyciągnął naszą uwagę :)

Jedzenie pyszne,
klimat włóczących się leniwie miastowych - uroczy.
Czas zwalnia kiedy można beztrosko usiąść na ławce,
ciesząc oczy kolorowymi straganami
 i fascynującymi ludźmi z pasją opowiadającymi o swoich wyrobach.
A na deser...uczta muzyczna :)

Przechodząc tak między budkami,
wspominaliśmy z M. nasze podróże.
Ostatnia wyprawa na Bałkany,
była jedną z najbardziej spontanicznych i szalonych rzeczy jakie zrobiliśmy po 30-tce.!

Niesamowite, jak niewiele trzeba, żeby przenieść się setki kilometrów stąd...



*******
Chwilowo nie lubimy się z tamosiem.
chwilowo...