niedziela, 22 stycznia 2017

Jestem mistrzem...

...w leżeniu na łóżku,
odsypianiu zaległości,
zarządzaniu na litość,
gapieniu się w sufit,
niestrudzonym oglądaniu po raz setny "Chirurgów",
regulowaniu elektrycznej poduszki,
biegu z chodzikiem na czas do toalety,
wynajdowaniu kolejnych dolegliwości
i przeczesywaniu Internetów w nieznanym celu ;)

Ale znalazłam super ogłoszenie o pracę i mam zamiar się ZADRUDNIĆ ;)




********************************************************

Przypominam o pomocy dla Bogusi! 
Mobilizujemy siły! :)
Szczegóły znajdziecie tu : http://www.beme.com.pl/


czwartek, 19 stycznia 2017

Plusy dodatnie!

Aktualizuję listę dobrych rzeczy, które wynikają z mojego domowego aresztu.
Ku mojej uciesze jest dość długa!

Do nieśpiesznych śniadań w łóżku,
wspólnie pitej kawy z widokiem na najpiękniejsze miejsca na ziemi, uchwycone okiem kamery,
porannych i wieczornych rozmów  o wróżkach Zębuszkach, konikach Pony i przyszłych podróżach,
twardych negocjacjach : kto i ile zje hamburgerów,
doszło jeszcze kilka innych elementów.

Kilka kilogramów mniej.
Jeden z cudownych efektów słabej sytuacji.
Przestałam się bać luster ;)
Z dumą prezentuje, spacerując po domu, moje cztery nogi Mężowi :)

I wreszcie czas na dźwięki,
dźwięki, co raz układające się w melodie.
A do tego słowa,
które płyną ze mnie strumieniami.
Prawie tak jakbym nie odzywała się przez 100 lat
i nagle chciała powiedzieć wszystko.

Prezent od M. to wisienka na torcie do naszego domowego studia.
Jeszcze tylko powrót do formy...
ale przy tych wszystkich dobrych rzeczach wydaje się być tylko formalnością,
kwestią czasu, liczonego moją miarą...


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Chce mi się krzyczeć!

Idealnie wpisuję się dzisiaj w nurt Blue Monday!

Chce mi się krzyczeć z radości, że Orkiestra zagrała tak, że malkontentom czapki spadły z głów, mimo, że nigdy się do tego nie przyznają!
Chce mi się krzyczeć z radości, że padnie kolejny rekord!!  😊😊

To niesamowite, że w czasie kiedy podział w społeczeństwie jest tak ogromny, ten jeden dzień wynosi wszystkich ponad podziały.
Cudownie, że potrafimy zrobić coś jako jednostka, mała społeczność czy cały naród.

Jasne!
Chciałabym, żeby cały ten sprzęt zapewniało nam Państwo, któremu co miesiąc oddaję 1/3 mojej wypłaty.
Chciałabym, żeby ten sprzęt nigdy nie był potrzebny, żeby był tylko fanaberią, zaspokojeniem próżności Jurka, ale tak nie jest! 
I prędzej czy później, każdy z nas, pośrednio lub bezpośrednio otrze się o aparaturę z serduszkiem.

Czy skorzystają z niego również Ci, którzy teraz z taką łatwością sieją zamęt w sieci i bezmyślnie mieszają innych z błotem?
Oczywiście, że tak! 
Bo dobro nie zna podziałów! Nie weryfikuje listy wpłat!
Chcę tylko wierzyć, że da im to powody do myślenia.

****************************

I chce mi się krzyczeć z bezradności!
Z wczorajszej kuchennej porażki!
Z łez nieumiejętnie krytych przed Córcią.
Z pękniętej bańki mydlanej, 
z rozczarowania iluzją, którą sobie stworzyłam.

Ale...Ale!
W gruncie rzeczy cieszę się!
A to, co się dzieje traktuje jako komplement od życia!

Bo jeśli leki mają jakiś skutek uboczny, a operacje niosą za sobą  ryzyko powikłań to wiem, że z pewnością mi się to przydarzy.
I może dobrze, że akurat mnie.
Bo może innym byłoby to trudniej znieść, może byłby to zbyt duży ciężar.
A ja mam zbyt duży apetyt na życie, żeby tego nie unieść.

W przyrodzie wszystko musi się zgadzać.
Jest przydział na dobre rzeczy i na te złe, które z jakiegoś powodu muszą mieć miejsce.
Biorę co daje los, nawet jeżeli przez chwilę łzy będą kapać ciurkiem, a z ust popłyną niecenzuralne słowa.

Wierzę w swoją siłę! :)

Córcia czeka na wspólną zabawę, 
M. na wspólną wspinaczkę,
Czterotysięczniki na zdobycie!

Więcej motywacji mi nie trzeba! :)

czwartek, 12 stycznia 2017

Bariery

Czego zdrowy nie widzi...
chory, mniej sprawny dostrzeże podwójnie.

Nie trwam długo w tym stanie.
W stanie, w którym samodzielne poruszanie się nie wchodzi w grę.
Trudno mi sobie wyobrazić co czuje osoba, która wie, że już nigdy nie wstanie z wózka.
Dosłownie liznęłam temat.

Przez ten krótki czas odebrałam swoją lekcję.
Dostrzegłam to, na co do tej pory nie zwracałam uwagi.

Nierówny chodnik,
schody w przychodni lekarskiej,
zepsuta winda szpitalna,
brak widny w bloku,
krawężnik co krok,
drzwi bez blokad...

Ilość mięśni zaangażowanych w zrobienie herbaty,
wysokość wanny,
brak choćby jednej wolnej ręki do chwycenia kubka,
włożenie skarpetek,
poprawienie poduszek...

Pozornie błahe rzeczy,
standardowa architektura.

A jednak...

Z perspektywy sprawnego człowieka - niewidzialna sprawa, nieistniejąca w świadomości,
Z perspektywy wózka, chodzika, łóżka - bariera nie do przejścia...nie w pojedynkę...

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Świat zamknięty w mini kadrze

Widziałam dzisiaj zachód słońca w Sydney.
I wschód- na Łomnicy.

Kilka dni temu obserwowałam sztorm na Bałtyku w Ustce
i Fale rozbijające się o klify gdzieś we Włoszech.

Jeszcze wczoraj patrzyłam na jedną z greckich plaż z pięknymi zielonymi palmami, 
a dzisiaj widziałam ją pod warstwą śniegu.

Time lapse z Mont Blanc wprawił mnie w zachwyt, 
a błękitna woda skontrastowana z białym piaskiem na Malediwach oczarowała.

Świat zamknięty w ekranie monitora.
Zmniejszony do granic możliwości.
Jakby specjalnie dla mnie...
Ciągle piękny...mimo, że tak odległy, zupełnie poza fizycznym zasięgiem.

Za to byłam na spacerze.
W salonie.
Nie na ekranie, 
ale namacalnie.

Wreszcie jakiś sukces! :)



***************************************
Przypominam o Bogusi! :)
Każda dobra myśl, słowo, moc i złotówka posłana w Jej kierunku jest na wagę złota.




środa, 4 stycznia 2017

Wierzę, że pomożesz!

Mała moneta,
o niewielkim nominale jednego grosza,
błąkająca się po Twojej kieszeni,
wciśnięta gdzieś w zakamarki portfela.
Dla Ciebie znaczy niewiele -
Innym może uratować życie.

Podziel się choć tym groszem,
nie rezygnuj tylko dlatego, że wydaje się to być niewielką kwotą.
Dla każdego z nas grosz może mieć zupełnie inną wartość.

Jest Osoba, która potrzebuje naszej pomocy,
która sama będąc ciężko chora, z radością i bezinteresownie wspiera innych.
Podziwiam takich Ludzi!
Za siłę... za otwarte serce...dla każdego!

Wierzę, że nie przejdziesz obok tej prośby obojętnie!
Wierzę, że z tych groszy zbierze się potrzebna kwota!
Wierzę, że pomożesz!

Bogusia odpłaci Ci bezcenną wdzięcznością i pięknymi wierszami.

Zajrzyj proszę tu: Dr. Budwig i ja... i POMÓŻ.
Dziękuję!

************************************************
A co u mnie?
Niewiele.
Ołowiany czas ledwo przesuwa wskazówki zegarów.
Wszystko zwolniło nie chcąc zawstydzać postępów,
które przecież miały być...a ledwo je można dostrzec.

Cel.
Najważniejszy jest cel!

Salon.
Cel na najbliższe dni.
Marzenie.
Życzenie.

Spacer z łóżka do salonu
Ba!
Może nawet do balkonowych drzwi, które się tam znajdują.
Do mojego tymczasowego okna na świat...

************************************************
Ściskam Was gorąco!

poniedziałek, 2 stycznia 2017

I przyszedł nowy czas...

Nowe 365 dni na napisanie własnej historii.
Nowe 365 szans na realizację założonych celów, jeszcze niespełnionych marzeń.
Nowe 365 możliwości na wzięcie życia we własne ręce.

Czas podsumowań, refleksji, nowych założeń, weryfikacji i rozliczeń.
Uległam mu i ja.

Zweryfikowałam co przyniósł miniony rok,
co udało mi się osiągnąć,
co trzeba jeszcze poprawić.
Policzyłam radości i smutki. Na szczęście bilans wyszedł na plus.

Snute jeszcze w tamtym roku plany muszę przenieść na obecną rzeczywistość,
Bańka ze zdobyciem czterotysięczników w 2017 roku pękła z hukiem.
W jej miejsce pojawiły się nowe.
Odstawić chodzik.
Przejść samodzielnie z pokoju do łazienki.
Zejść po schodach.
Pójść na krótki spacer do pobliskiego lasu.
Wsiąść na rower.
Pobiegać z córką.
Zdobyć jakiś tysięcznik - jednotysięcznik...
Podróże, niezmiennie...

Tylko tyle i aż tyle na ten rok!

Tak sobie myślę, że nieistotna jest wielkość marzenia, celu.
Co za różnica 4000 czy 1000?
Dopóki mam jakiś cel,
dopóki mam do czego dążyć,
wiem, że ŻYJĘ!

I tego poczucia ŻYCIA życzę Wa w tym nowym czasie!